82. rocznica Powstania Warszawskiego (mój komentarz)
Powstanie Warszawskie (28.08.1944 i 01.08.1944)
W związku z przypadającą dziś 82. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego chciałbym wyrazić swoją opinię na temat tego wydarzenia w historii Polski. Na początek gwoli wyjaśnienia, Powstanie Warszawskie to wystąpienie zbrojne Armii Krajowej w ramach Akcji Burza rozpoczęte 1 sierpnia 1944 roku o godzinie 17:00 skierowane przeciwko garnizonowi niemieckiemu stacjonującemu w Warszawie na czele którego stał generał Reiner Stahel. Moje zdanie na temat Powstania Warszawskiego jest następujące. Uważam, że Powstanie Warszawskie było bezsensownym i niepotrzebnym zrywem niepodległościowym Polskiego Państwa Podziemnego, którego nie miało żadnych szans powodzenia z taktycznego, strategicznego i politycznego punktu widzenia. Po pierwsze polscy powstańcy posiadali zbyt mało amunicji i broni, żeby skutecznie przeciwstawić się wojskom niemieckim w Warszawie. Tadeusz Komorowski ps. Bór (tj. dowódca Armii Krajowej w momencie wybuchu Powstania Warszawskiego) zapytany na posiedzeniu Rady Jedności Narodowej o stan broni powstańców odpowiedział: "10% zapotrzebowania." Dodatkowo Antoni Chruściel ps. Monter (tj. dowódca Powstania Warszawskiego), który żołnierzy Armii Krajowej nie posiadających broni kazał uzbroić w siekiery, łomy i kilofy. Żeby tego było mało kiedy Tadeuszowi Pełczyńskiemu (tj. szef Sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej) będący zwolennikiem wybuchu Powstania Warszawskiego powiedziano, że Armia Krajowa nie ma broni to odpowiedział: "Lud Paryża nie liczył pałek gdy szedł na Bastylię". Tego typu entuzjastyczna postawa przyświecała Komendzie Głównej Armii Krajowej, która zdecydowała o rozpoczęciu insurekcji w Warszawie. Kolejną newralgiczną kwestią wpływająca ujemnie na bezpośrednią konfrontację z przeciwnikiem była liczba personelu wojskowego stacjonującego w Warszawie przed 1 sierpnia 1944 roku. Łączna liczba sił niemieckich biorących udział w Powstaniu Warszawskim to około 50 tysięcy żołnierzy. Niemcy mieli wówczas ogromną, miażdżącą przewagę w sprzęcie, amunicji i żołnierzach. Głównodowodzącym sił niemieckich tłumiących Powstanie Warszawskie od 5 sierpnia 1944 roku był Erich von dem Bach-Zelewski (tj. niemiecki dowódca wojskowy w stopniu SS-Obergruppenführera). Te siły niemieckie nazwane były tzw. siłami odsieczy (Korpsgruppe von dem Bach / Grupa Korpuśna von dem Bach). Z politycznego punktu widzenia Powstanie Warszawskie było formalnie akcją zbrojną o charakterze dekonspiracyjnym, ponieważ Armia Krajowa wyszła z bronią jako legalne Wojsko Polskie. W tym miejscu muszę nadmienić, że Sztab Armii Krajowej przed wybuchem Powstania Warszawskiego popełnił dwa integralne i zasadnicze błędy o charakterze wywiadowczo-wojskowym co wpłynęło negatywnie na kwestię strategii polskiego ruchu oporu przed rozpoczęciem działań bojowych w okupowanej Warszawie. W pierwszej kolejności poważnym błędem było przyjęcie z aprobatą raportu Antoniego Chruściela ps. Montera ws. sytuacji militarnej w rejonie Warszawy z dnia 31 lipca 1944 roku. Monter jako przyszły dowódca Powstania Warszawskiego poinformował Komendę Główną Armii Krajowej o tym, że Niemcy opuścili już kilka miejscowości na obrzeżach Warszawy (z tego co pamiętam między innymi Radzymin i Okuniew) i na trasie prowadzącej na Pragę widziano sowieckie czołgi. Niniejsza informacja została źle zinterpretowana przez KG AK. W drugiej kolejności niewłaściwe i błędne zrozumienie odezwy gubernatora Warszawy Ludwiga Fischera do Warszawiaków z 27 lipca 1944 roku mówiące o wstawieniu się 100 tysięcy Warszawiaków do kopania rowów przeciwczołgowych na przedpolach Warszawy uznawane za jedną z przyczyn rozpoczęcia Powstania Warszawskiego. Według wielu badaczy i historyków oraz weteranów Powstania Warszawskiego Niemcy mieliby rzekomo wymordować ludność cywilną Warszawy za to, że nie stawiła się do punktów zbiórki w kontekście powyższej odezwy wysokiego funkcjonariusza hitlerowskiego, natomiast w rzeczywistości nie ma potwierdzenia w ani jednym rozkazie czy nawet słownym przekazie co stanowiłoby jakikolwiek materiał dowodowy. Na potwierdzenie tego co głoszę, cytuję opinie ludzi związanych z Armią Krajową: "Przed powstaniem nie było żadnych specjalnych wiadomości o zagrożeniu niemieckim" – Kazimierz Iranek-Osmecki "Heller" (tj. oficer AK w stopniu pułkownika, szef Wywiadu Armii Krajowej). Kolejna wypowiedź pochodzi od ważnego oficera AK: "Uzasadnienie takie jest nieszczere" – Pułkownik Jan Rzepecki mówiąc o rzekomym zagrożeniu ze strony niemieckiej w kwestii odezwy gubernatora Warszawy Ludwiga Fischera z 27.07.1944 roku. Dodatkowo w książce Piotra Zychowicza pt. "Opcja niemiecka. Czyli jak polscy antykomuniści próbowali porozumieć się z Trzecią Rzeszą" autor podaje bardzo ciekawą informację, która przykuła moją uwagę. 24 sierpnia 1944 roku wielu mieszkańców Krakowa wstawiło się ochotniczo (chętnie) na dworcu zgodnie z odezwą władz niemieckich do ludności cywilnej w sprawie kopania rowów przeciwczołgowych. Niemcy byli tak zadowoleni, że dawali niektórym Polakom papierosy i czekoladę, i nikogo o dziwo nie zamordowali. Jak widać odezwa Ludwiga Fischera została źle zinterpretowana przez sztab AK. Kolejną bardzo ważną kwestią, która wpłynęła niekorzystnie na ówczesny rozwój sytuacji politycznej jest mało znana w powszechnej świadomości Polaków dyrektywa polskiego wojskowego. Niewiele osób wie, że Powstanie Warszawskie zostało rozpoczęte łamiąc rozkaz Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych generała Kazimierza Sosnkowskiego, który wysłał Leopolda Okulickiego w nocy z 21 na 22 maja 1944 roku do okupowanej Polski w celu niedopuszczenia do powstania poprzez odpowiednie wpłynięcie na oficerów AK, mało tego wcześniej 27.10.1943 roku Kazimierz Sosnkowski wydał tzw. "Instrukcję październikową", która również jak wymieniony wcześniej rozkaz nie została wykonana przez Komendę Główną AK. W gwoli ścisłości niniejsza instrukcja dotyczyła ograniczania walki z wojskami niemieckimi przemieszczającymi się na front wschodni, kategoryczne nie udzielanie żadnej pomocy wojskom sowieckim, oraz nie ujawnianie się (chodzi o oddziały AK) się przed Sowietami. Operacja Ostra Brama oraz Powstanie Warszawskie pokazało, że instrukcja październikowa została całkowicie zignorowana, a na dodatek dokonano przeciwstawnych zabiegów polityczno-wojskowych, które okazały się bezlitosne w długoterminowej perspektywie dla Armii Krajowej. Podsumowując, przyczyny wybuchu Powstania Warszawskiego nie są znane dla zdecydowanej większości obywateli państwa polskiego, a przecież świadomość narodowa Polaków kształtuję postawy i zachowania ludności zamieszkującej dany obszar. Na koniec pozostawiam Ciebie drogi czytelnikowi z trzema znamiennymi cytatami, które powinny dać Ci do myślenia nie tylko z powodu dzisiejszej rocznicy Powstania Warszawskiego, ale również aktualnej sytuacji geopolitycznej Europy Środkowo-Wschodniej. "Byłem całkowicie zaskoczony wybuchem powstania w Warszawie. Uważam to za największe nieszczęście w naszej obecnej sytuacji. Nie miało ono najmniejszych szans powodzenia, a naraziło nie tylko naszą stolicę, ale i tę część Kraju, będącą pod okupacją niemiecką, na nowe straszliwe represje. (...) Chyba nikt uczciwy i nieślepy nie miał jednak złudzeń, że stanie się to, co się stało, to jest, że Sowiety nie tylko nie pomogą naszej ukochanej, bohaterskiej Warszawie, ale z największym zadowoleniem i radością będą czekać, aż się wyleje do dna najlepsza krew Narodu Polskiego. Byłem zawsze, a także wszyscy moi koledzy w Korpusie zdania, że w chwili, kiedy Niemcy wyraźnie się walą, kiedy bolszewicy tak samo wrogo weszli do Polski i niszczą tak jak w roku 1939 naszych najlepszych ludzi – powstanie w ogóle nie tylko nie miało żadnego sensu, ale było nawet zbrodnią" – Władysław Anders (tj. polski generał i polityk, dowódca Armii Polskiej w ZSRR oraz II Korpusu Polskiego) w liście do podpułkownika Mariana Dorotycz-Malewicza „Hańczy”, linia Gotów, 31 sierpnia 1944 roku. "Każdy młody człowiek przechodzi fazę heroizmu - mówił w latach sześćdziesiątych francuskiemu dziennikarzowi Jean-Francois Steinerowi pewien polski psycholog. Jest mu ona potrzebna do ustalenia wiedzy o samym sobie. Okres ten może trwać dłużej lub krócej. Na ogół kończy się wraz z wiekiem młodzieńczym. U Polaków heroizm nie zanika. Oznacza to, że w pewnym sensie nigdy nie dorośleją" – Piotr Zychowicz, książka pt. "Obłęd '44. Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując powstanie warszawskie". "Naród polski musi wreszcie wydorośleć. Musimy się wyrwać z błędnego koła. Makabrycznego cyklu kolejnych klęsk, po których podnosimy się niczym feniks z popiołów, aby wkrótce znowu spłonąć. Musimy przerwać to wiszące nad Polską fatum. Musimy wreszcie zacząć zwyciężać. Nasze porażki nie czynią nas bowiem silniejszymi - jak przekonują nas ich apologeci - ale znacznie słabszymi. Kolejnej takiej katastrofy jak druga wojna światowa i Powstanie Warszawskie możemy po prostu nie przetrwać" – Piotr Zychowicz, książka pt. "Obłęd '44. Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując powstanie warszawskie".
Autor tekstu: Arkadiusz Tutak.
Źródła na podstawie, których opieram swoją opinię:
Norman Davies, Powstanie '44, tłum. Elżbieta Tabakowska, Kraków 2006.
Alexandra Richie, Warszawa 1944. Tragiczne powstanie, tłum. Zofia Kunert, Warszawa 2014.
Piotr Zychowicz, Obłęd '44. Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując powstanie warszawskie, Poznań 2014.
Piotr Zychowicz, Opcja niemiecka. Czyli jak polscy antykomuniści próbowali porozumieć się z Trzecią Rzeszą, Poznań 2014.
Krzysztof Kąkolewski, Co u pana słychać?, Warszawa 1975.
Zdjęcie: Powstanie Warszawskie (28.08.1944 i 01.08.1944).
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz