piątek, 30 stycznia 2026

Ofensywa sił rosyjskich w obwodzie donieckim. Kierunek (odcinek) miasto Konstantyniwka

Siły rosyjskie opanowały wieś Berestok w obwodzie donieckim na kierunku Konstantyniwki, 30.01.2026 r.

OFENSYWA SIŁ ROSYJSKICH W OBWODZIE DONIECKIM. KIERUNEK (ODCINEK) MIASTO KONSTANTYNIWKA. 30 stycznia 2026 roku.

Siły rosyjskie opanowały wieś Berestok w obwodzie donieckim na kierunku Konstantyniwki (zaznaczone zielonym kółkiem).

Źródło: Military Summary / YouTube, 30.01.2026.
Zdjęcie: Siły rosyjskie opanowały wieś Berestok w obwodzie donieckim na kierunku Konstantyniwki, 30.01.2026 r.

Ofensywa sił rosyjskich w obwodzie zaporoskim. Kierunek (odcinek) Stepnohirsk

Siły rosyjskie zdobyły wieś Riczne w obwodzie zaporoskim na kierunku Stepnohirsk, 30.01.2026 r.

OFENSYWA SIŁ ROSYJSKICH W OBWODZIE ZAPOROSKIM. KIERUNEK (ODCINEK) STEPNOHIRSK. 30 stycznia 2026 roku.

Siły rosyjskie zdobyły wieś Riczne w obwodzie zaporoskim na kierunku Stepnohirsk (zaznaczone zielonym kółkiem). Niniejsza sytuacja militarna sprawia, że wojska rosyjskie otoczyły przyległą wieś Prymorske w obwodzie zaporoskim. Dodatkowo odległość między osadą Riczne w obwodzie zaporoskim a miastem Zaporoże w obwodzie zaporoskim to mniej niż 12 kilometrów. To zła wiadomość dla Ukrainy.

Źródło: Military Summary / YouTube, 30.01.2026.
Zdjęcie: Siły rosyjskie zdobyły wieś Riczne w obwodzie zaporoskim na kierunku Stepnohirsk, 30.01.2026 r.

Dlaczego nazistowskie Niemcy przegrały wojnę ze Związkiem Sowieckim podczas II Wojny Światowej a Bitwa o Stalingrad

Niemieccy żołnierze 24. Dywizji Pancernej w akcji podczas walk o południową stację w Stalingradzie, 15.09.1942 r.

Oglądając pierwszy raz niniejszy zwiastun kilka lat temu zrozumiałem, że nazistowskie Niemcy podczas II Wojny Światowej nie mogły wygrać wojny ze Związkiem Sowieckim, ponieważ Rosjanie w krytycznym momencie swojej historii uświadomili sobie, że nic już nie muszą i są gotowi na śmierć i nieuchronną zagładę swojego narodu co wzmocniło tylko ich morale i doprowadziło do przełomu w postaci zakończonej sukcesem Operacji Uran podczas bitwy stalingradzkiej. Według mnie Rosji jako narodu w sensie duchowym nie da się pokonać w żaden sposób. Każdy kto będzie próbował tego dokonać mówiąc kolokwialnie połamie sobie zęby. Niestety Ukraina i jej armia w nadchodzących miesiącach będzie miała z Rosjanami coraz większy problem i w ostatecznym rozrachunku może się to skończyć dla nich tragicznie...
https://www.youtube.com/watch?v=wekmV8W0bik

Zdjęcie: Niemieccy żołnierze 24. Dywizji Pancernej w akcji podczas walk o południową stację w Stalingradzie, 15.09.1942 r.

Ofensywa sił rosyjskich w obwodzie zaporoskim. Kierunek nowopawliwski/hulajpolski

Siły rosyjskie zdobyły miasto Ternuvate w obwodzie zaporoskim na kierunku nowopawliwskim (hulajpolskim), 30.01.2026 r.

OFENSYWA SIŁ ROSYJSKICH W OBWODZIE ZAPOROSKIM. KIERUNEK NOWOPAWLIWSKI/HULAJPOLSKI. 30 stycznia 2026 roku.

Siły rosyjskie zdobyły miasto Ternuvate w obwodzie zaporoskim na kierunku nowopawliwskim/hulajpolskim (zaznaczone zielonym kółkiem).

Źródło: Military Summary / YouTube, 30.01.2026.
Zdjęcie: Siły rosyjskie zdobyły miasto Ternuvate w obwodzie zaporoskim na kierunku nowopawliwskim/hulajpolskim, 30.01.2026 r.

czwartek, 29 stycznia 2026

Recenzja książki Piotra Zychowicza pt. "Wołyń zdradzony czyli Jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA"

Wołyń (FILM)

Chciałbym podzielić się publicznie moją recenzją na temat książki autorstwa Piotra Zychowicza pt. "Wołyń zdradzony czyli Jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA", którą skończyłem czytać dziś (tj. 29.01.2026 r.). Niniejsza pozycja przedstawia temat rzezi wołyńskiej (z uwzględnieniem rozdziału o sytuacji w Galicji Wschodniej) w latach 1943-1945, który pochłonął śmierć około 100 tysięcy Polaków z rąk ukraińskich nacjonalistów OUN/UPA. Do niniejszej zbrodni posłużyły tzw. banderowcom zwykłe narzędzia rolnicze – siekiery, widły i cepy. Było to jedno z najokrutniejszych ludobójstw dokonanych w Europie podczas II Wojny Światowej i zapisało się w historii Polski ponurą sławą. Niniejsza książka jest znakomita i wstrząsająca zarazem, ponieważ ukazuje po pierwsze szokujące wspomnienia i relacje Polaków, którzy byli naocznymi świadkami morderstw dokonywanych przez Ukraińców. Po wtóre pozycja ilustruje mało znany fakt z historii Wołynia jakim był konflikt personalny pomiędzy podpułkownikiem Armii Krajowej Kazimierzem Bąbińskim pełniącym funkcję Okręgu Wołyńskiego Armii Krajowej (AK) a Kazimierzem Banachem piastujący stanowisko Okręgowego Delegata Rządu na Kraj RP na Wołyniu dotyczący kwestii dowodzenia i sposobu walki przez polski ruch oporu co było brzemienne w skutkach dla sytuacji polskiej ludności cywilnej na Wołyniu. Po trzecie książka przedstawia bogatą faktografię dotyczącą stosunku niemieckich władz okupacyjnych do Polaków i Ukraińców na Wołyniu z uwzględnieniem polskiego i ukraińskiego ruchu oporu działającego na tym obszarze. Kluczową informacją związaną z losem obywateli narodowości polskiej na Wołyniu jest fakt pomocy Polakom ze strony Niemców i Węgrów. Przed przeczytaniem niniejszej pozycji posiadałem podstawową wiedzę na temat tego zagadnienia, ale przeczytawszy kolejne podrozdziały tej książki byłem w niemałym szoku z powodu skali wsparcia udzielonemu polskim Wołyniakom ze strony niemieckich władz okupacyjnych i żołnierzy węgierskich. Jeśli chodzi o Niemców to dzięki ich interwencji udało się przekazać polskim bazom samoobrony na Wołyniu amunicję, broń i inny sprzęt przed potencjalnymi atakami ze strony oddziałów UPA i wspomagającego go ukraińskiego chłopstwa. W tym celu Niemcy utworzyli między innymi 202. Batalion Schutzmannschaft czyli jednostkę sił policyjnych z Generalnego Gubernatorstwa złożoną z Polaków, która aktywnie uczestniczyła w działaniach defensywnych na Wołyniu. Dodatkowo niemieckie władze okupacyjne utworzyły oddzielne polskie bataliony Schutzmannschaft utworzone na Wołyniu, które również broniły Polaków przed zbrojnymi oddziałami UPA. Kolejną jednostką wojskową były oddziały SS złożone między innymi z Górnoślązaków wysłane z GG do Łucka na Wołyń. Wszystkie opisane formacje wojskowe były pod auspicjami niemieckich władz okupacyjnych. Z kolei jeśli chodzi o Węgrów to polska ludność cywilna otrzymała od nich należytą żywność i zaopatrzenie oraz eskortowała Polaków z zagrożonych wsi do miast i miasteczek. W kolejnym rozdziale książki dowiadujemy się o aktywności sowieckiej partyzantki na Wołyniu oraz działaniach zbrojnych 27. Dywizji Piechoty Armii Krajowej, która ramię w ramię walczyła z Armią Czerwoną (RKKA) przeciwko wojsku niemieckiemu w bitwie o Kowel na Wołyniu w kwietniu 1944 roku. W tym miejscu należy odnotować, że działalność wspomnianej jednostki Armii Krajowej budzi wśród współczesnych badaczy i historyków coraz większe wątpliwości, nawet kontrowersje za sprawą biernej postawy względem Polaków na Wołyniu. Z formalnego punktu widzenia oznacza to, że 27. Dywizja Piechoty Armii Krajowej pomagała polskim cywilom na Wołyniu tylko w ograniczony sposób. Na ten stan rzeczy wpływa fakt, że pierwsze oddziały AK zostały utworzone na Wołyniu dopiero w styczniu 1944 roku (Sic! Zdecydowanie za późno!), natomiast pierwsze akty ludobójstwa dokonywane przez Ukraińców na Polakach zdarzały się już w styczniu i lutym 1943 roku. Dodatkowo wspomniana jednostka wojskowa AK w ramach Operacji Burza nawiązała współpracę wojskową z Sowietami co skutkowało później rozbrojeniem, aresztowaniami, niejednokrotnie likwidacjami żołnierzy AK oraz wcieleniem bojowników polskich do tzw. Armii Berlinga. Według mnie niestety ofiarność żołnierzy Armii Krajowej na Wołyniu poszła na marne, ponieważ Polska znalazłaby się tak czy inaczej w sowieckiej strefie wpływów zgodnie z ustaleniami konferencji teherańskiej z listopada 1943 roku. Na koniec chciałbym przytoczyć 3 (trzy) znamienne opinie dotyczące roli Armii Krajowej na Wołyniu podczas II Wojny Światowej: „AK nie spełniła pokładanych w niej nadziei – napisano w jednym z dokumentów narodowców. – Nie ujęła w skuteczniejsze ramy samoobrony ludności polskiej. Nie pozwalała na stosowanie odwetu. Nie przeprowadzono stosownego dozbrojenia ludności polskiej”. (s. 417). Kolejna wypowiedź pochodzi od wybitnego polskiego Wołyniaka: „Mimo, że rzezie się nasilały – wspominał po latach Henryk Słowiński – administracja Polskiego Państwa Podziemnego na Wołyniu była bezradna i nie tworzyła oddziałów partyzanckich, które stanęłyby w obronie mordowanych polskich wsi. Za to, że tylu Polaków zginęło, ponosi ona bez wątpienia część odpowiedzialności. Jak można było liczyć na porozumienie z Ukraińcami, skoro u nas na wschodzie Wołynia rzezie trwały już na potęgę i zaczęły się dochodzić w okolice Łucka? UPA z dnia na dzień rosła w siłę, a naszych oddziałów nie było. W efekcie latem 1943 roku UPA nie atakowała polskich skupisk w nocy, tylko czyniła to w biały dzień, działając w sposób masowy i bezkarny”. (s. 431). W 2015 roku Pan Andrzej Żupański, przewodniczący środowiska żołnierzy 27. Dywizji Piechoty Armii Krajowej napisał przedmowę do książki Lucyny Kulińskiej i Czesława Partacza pt. "Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich na Polakach w latach 1939-1945". W przedmowie tej znalazły się następujące dwa zdania: „Komenda Główna Armii Krajowej nie udzieliła żadnej pomocy zbrojnej ginącej ludności polskiej Wołynia i Małopolski Wschodniej. Ta decyzja powinna być poddana badaniom naukowym”. (s. 433). Mam nadzieję, że przytoczone przeze mnie niniejsze wypowiedzi otworzą oczy zatwardziałym orędownikom Armii Krajowej i wszystkiego co z tym związane.

Autor tekstu: Arkadiusz Tutak.

Zdjęcie: Główna bohaterka filmu pt. "Wołyń" (2016) o imieniu Zosia po serii tragicznych wydarzeń rzezi wołyńskiej, znajduje schronienie wśród wycofujących się żołnierzy niemieckich. W dramatycznym finale (wraz z dziećmi) ucieka z polsko-ukraińskiego piekła pod ochroną niemieckiego transportu. Niniejsza scena jest oparta na faktach autentycznych co zostało potwierdzone w książce Piotra Zychowicza pt. "Wołyń zdradzony czyli Jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA".

środa, 28 stycznia 2026

Koniec oblężenia Leningradu

Call of Duty 2 - Leningrad Mod - Styczeń 1944 r.

27 stycznia 1944 roku Armii Czerwonej (RKKA) udało się przełamać 872-dniowe oblężenie Leningradu. Związek Sowiecki stracił około 800.000 cywilów w mieście, które było oblężone [przez] [nazistowskie Niemcy] od 8 września 1941 roku. Liczba ta jest niemal równa całkowitym stratom wojskowym i cywilnym Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w tej wojnie.

Źródło: İkinci Dünya Savaşı / Twitter, 27.01.2026.
Obraz: Call of Duty 2 - Leningrad Mod - Styczeń 1944 r.

wtorek, 27 stycznia 2026

Historia Ryszarda Słuszkiewicza ws. grupy Żydów uratowanych przez niemieckiego oficera Wehrmachtu podczas II Wojny Światowej

Rozmowa Władysława Szpilmana z Wilmem Hosenfeldem, Styczeń 1945 roku (kadr z filmu 'Pianista' (2002)

W związku z 81. rocznicą wyzwolenia niemieckiego i nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau co wiąże się z obchodzonym na całym świecie Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu chciałbym podzielić się publicznie krótką, ale niezwykle znamienną historią związaną z losem ludności żydowskiej w moich rodzimych stronach podczas II Wojny Światowej. Z opowiadań śp. Ryszarda Słuszkiewicza (tj. kuzyn mojej matki), z którym miałem okazję osobiście rozmawiać w 2024 roku dowiedziałem się o nieznanym z imienia i nazwiska niemieckim oficerze Wehrmachtu, który podczas pełnienia służby wojskowej w rejonie Sanoka podczas II Wojny Światowej uratował grupę żydowskich obywateli, którzy mogli zostać wywiezieni do niemieckiego obozu pracy przymusowej dla Żydów w Zasławiu koło Sanoka, a w następnej kolejności przetransportowani do niemieckiego i nazistowskiego obozu zagłady w Bełżcu. Z racji emocjonalnego podejścia mojego rozmówcy do niniejszej historii udało mi się zdobyć tylko szczątkowe informacje dotyczące tego, że wspomniany powyżej niemiecki oficer Wehrmachtu zaprowadził grupę Żydów ukrywających się przed wywózką do Zasławia (prawdopodobnie całą rodzinę) do pobliskiego lasu uprzednio dając im prowiant i kazał im się przemieścić w odpowiednim kierunku (ówczesnej granicy niemiecko-słowackiej) w obawie przed schwytaniem ze strony żandarmów niemieckich. Dodatkową informacją związaną z tą historią jest to, że jedna z osób należących do niniejszej grupy Żydów skontaktowała się po II wojnie światowej z rodziną Słuszkiewiczów i opowiedziała im całą historię. Oznacza to, że wspomniana grupa Żydów została ocalona w czasie wojny przed zagładą ze strony nazistowskich Niemiec. Niniejszy fakt jestem pewien, ponieważ mój rozmówca podkreślał to wyraźnie w rozmowie. W związku z tym chciałbym zapytać osoby poinformowane co powinienem zrobić, żeby niniejsza historia została należycie udokumentowana i ewentualnie sprawdzona przez grono specjalistów (badaczy) zajmujących się Holokaustem? Chodzi mi o to do jakiej instytucji państwowej bądź międzynarodowej powinienem zgłosić się z niniejszą historią (Yad Vashem bądź Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu)? Z góry dziękuję serdecznie za ewentualną pomoc bądź wskazówkę i przeczytanie niniejszej historii, którą z pewnością jest autentyczna i dowodzi, że nie wszyscy Niemcy podczas II Wojny Światowej wypełniali ślepo i bez krytycznie rozkazy swoich przełożonych dotyczące eksterminacji ludności żydowskiej.

Niniejszą historię zamieszcza poniżej podpisany, 
Arkadiusz Tutak.

Zdjęcie ilustracyjne: Rozmowa Władysława Szpilmana z Wilmem Hosenfeldem, Styczeń 1945 roku (kadr z filmu "Pianista" (2002)).

Kulisy wydania przez Adolfa Hitlera rozkazu „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” a Heinrich Himmler i Rudolf Höss

Heinrich Himmler i Rudolf Höss, 1942 r.

"O tym jakie plany ma dyktator [Adolf Hitler] wobec Żydów, komendant [Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau] Rudolf Höß miał dowiedzieć się w Berlinie od [Heinricha] Himmlera. Już okoliczności wskazywały na to, że spotkanie ma charakter całkiem szczególny. Reichsführer-SS [Heinrich Himmler] wbrew swoim zwyczajom przyjął bowiem gościa bez asysty swojego adiutanta. Führer wydał rozkaz „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” – poinformował komendanta obozu [oświęcimskiego]. Jak wynika ze wspomnień Hößa, Himmler nie pozostawił najmniejszych wątpliwości, co należy rozumieć przez „ostateczne rozwiązanie”: „Żydzi są odwiecznymi wrogami narodu niemieckiego i muszą zostać wytępieni. Wszyscy Żydzi, których dostaniemy w nasze ręce, muszą zostać zniszczeni bez wyjątku, jeszcze w czasie wojny. Jeżeli nie uda się nam teraz zniszczyć biologicznych sił żydostwa, to Żydzi zniszczą kiedyś naród niemiecki”. Powiedział też. że ze względu na korzystne połączenia komunikacyjne i odosobnione położenie wyznaczył na ten cel Auschwitz. Höß zdawał sobie sprawę z niesamowitości tej wypowiedzi. Ale jako fanatyczny narodowy socjalista był ślepo posłuszny każdemu rozkazowi swojego Führera. Pewnie w dodatku pochlebiał sobie, że rozwiązanie tak decydującej kwestii powierzono właśnie jemu. Nawet jego bezpośredni przełożeni nie mieli o niczym wiedzieć, do niego natomiast odniesiono się z zaufaniem. Tego zaufania chciał się okazać godny. „Istniało dla mnie tylko jedno: posuwać się naprzód, popędzać, aby stworzyć lepsze warunki do realizacji nakazanych poleceń”. Ale na razie musiał czekać. Dokładnych instrukcji co do sposobów tego „ostatecznego rozwiązania” Himmler mu nie dał. Nawet by nie mógł, bo plany jeszcze nie były do końca sprecyzowane. Pewny był tylko cel: całkowita zagłada europejskich Żydów."

Źródło: Guido Knopp, Holokaust, tłum. Barbara Ostrowska, Warszawa 2011, s. 179-180.
Zdjęcie: Heinrich Himmler i Rudolf Höss, 17 lipca 1942 r.

PS (mój komentarz): Warto w tym miejscu odnotować, że decyzję o eksterminacji europejskich Żydów podjął prawdopodobnie we wrześniu 1941 roku Adolf Hitler wydając ustny rozkaz, lecz wykonawcą Holokaustu był Heinrich Himmler. (Źródło: Guido Knopp, Holokaust, Warszawa 2011, strona 12).

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu (27.01.1945-27.01.2026)

Auschwitz II (Birkenau)

Dziś (tj. 27.01.2026 r.) przypada 81. rocznica wyzwolenia niemieckiego i nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau co wiąże się z obchodzonym na całym świecie Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu. W związku z tym chciałbym przedstawić swoje zdanie na temat Shoah w kontekście niebezpiecznego zjawiska jakim jest negacjonizm Holokaustu, który niestety zyskuje coraz większą rzeszę potencjalnych odbiorców i zwolenników za sprawą kontrowersyjnego polskiego polityka, którego imienia i nazwiska nie chciałbym ujawniać w tym miejscu dla celów bezpieczeństwa, ale domniemuję, że wielu z moich czytelników może domyślić się o kogo chodzi. Mogłoby się wydawać, że ruch rewizjonistyczny tworzą tylko ludzie mający neonazistowskie poglądy jak podaje to Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau na swojej oficjalnej stronie internetowej w zakładce „Negacjoniści”, jednakże tego typu stwierdzenie mija się z prawdą. Rewizjoniści Holokaustu to złożona grupa badaczy i historyków, która na własną rękę bada temat Holokaustu i jej głównym zadaniem jest wychwycenie i obalenie faktów świadczących o wyolbrzymionej i zmitologizowanej wersji dotyczącej losu ludności żydowskiej podczas II Wojny Światowej. Negacjoniści Holokaustu oprócz paru przedstawicieli faktycznie sympatyzujących z ideologią narodowosocjalistyczną jak np. Ernst Zündel czy Thies Christophersen to w głównej mierze środowisko popularnonaukowe, do grona którego trzeba zaliczyć takie osobistości jak Robert Faurisson, były profesor literatury z lyońskiego uniwersytetu, który mając zapatrywania anarchosocjalistyczne (lewicowe) jest jednym z czołowych rewizjonistów. Kolejną osobistością, która nie wpisuje się w kanon rzekomego neohitlerowskiego ruchu jest zdeklarowany pacyfista i socjalista, Paul Rassinier, który fascynował się w latach młodości komunizmem, a który stał się symbolem ruchu negacjonistycznego z powodu stawiania za wzór racjonalizmu jako metody w badaniu Holokaustu. Do tego grona można zaliczyć również prof. Arthura R. Butza, apolitycznego inżyniera elektrotechniki z Northwestern University w Illinois, który publikując dzieło pt. „The Hoax of the Twentieth Century: The Case Against the Presumed Extermination of European Jewry” („Mistyfikacja XX wieku: Przypadek kwestionowania rzekomej zagłady europejskich Żydów”) zyskał sobie wielu zwolenników. Ruch rewizjonistyczny posiada na swoim koncie wiele zasług i osiągnięć, o których ani mainstreamowe mass-media ani zawodowe środowiska historyków niechętnie bądź prawie w ogóle nie mówią. Jednym z nich jest próba dotarcia do prawdy odnośnie rzeczywistej liczby ofiar Holokaustu. Przez wiele lat najczęściej podawaną w powszechnej historiografii liczbą ofiar obozu oświęcimskiego było 4 miliony, lecz naciski ze strony negacjonistów w latach siedemdziesiątych, a zwłaszcza osiemdziesiątych i świadomość zdezaktualizowanej literatury na temat Holokaustu doprowadziły do wydania na początku lat dziewięćdziesiątych przez prominentnego pracownika Powszechnego Muzeum Auschwitz-Birkenau, Franciszka Pipera pracy pt. „Ilu ludzi zginęło w KL Auschwitz. Liczba ofiar w świetle źródeł i badań 1945-1990” gdzie pojawiły się uaktualnione dane na temat zagłady Żydów, w tym liczba ofiar w Oświęcimiu, którą polski badacz oszacował na ok. 1,1 mln. Kolejnym osiągnięciem środowisk rewizjonistycznych jest obalenie mitu o produkcji mydła z (żydowskiego) tłuszczu ludzkiego co potwierdziła Deborah Lipstadt, amerykańska historyk i przeciwniczka rewizjonistów, która stwierdziła: „Jest faktem, że naziści nigdy nie stosowali ciał Żydów, czy w tej materii kogokolwiek innego do produkcji mydła [...]. Plotka o mydle została dokładnie zbadana po wojnie i udowodniono, że jest nieprawdziwa”. Słusznym natomiast zarzutem pod adresem negacjonistów jest to, że opierają głównie swoją metodologię badań na kwestionowaniu relacji naocznych świadków eksterminacji Żydów. Rola świadectw ocalonych z Holokaustu ma według środowisk rewizjonistycznych drugorzędne znaczenie z powodu ich rzekomej subiektywności i w związku z tym zeznania osób będących świadkami zagazowania więźniów w niemieckich obozach koncentracyjnych są z reguły klasyfikowane przez rewizjonistów do grupy świadectw mniej wiarygodnych co jest ogromnym błędem, ponieważ to kryterium nie jest zgodne z warsztatem badawczym. Rewizjoniści będąc w krzyżowym ogniu pytań twierdzą, że wielu świadków Holokaustu obserwowało rzeczywistość żyjąc w straszliwych warunkach będąc pozbawionych odpowiedniego wyżywienia i dostępu do wody przez co ich ocena sytuacji po wojnie była wyolbrzymiona, a nawet zawierała elementy patosu. Jak zauważył kiedyś francuski historyk Marc Bloch nie można określić jakiegokolwiek świadectwa w historii jako autentyczne w pełni, ponieważ istnieje tylko mniej lub bardziej wiarygodna relacja, która jest wynikiem przejrzystości wydarzeń czyli rozległego postrzegania na otaczającą rzeczywistość, a warunki ku temu nie były sprzyjające dla więźniów obozów, ponieważ żyli w ciągłym poczuciu zagrożenia zdrowia i życia stąd w końcowym rozrachunku wartość relacji ocalonych z Holokaustu jest niebagatelna.

Źródło: Arkadiusz Tutak, Rewizjonizm Holokaustu jako zagadnienie badawcze (Praca dyplomowa), Katowice 2016, s. 123-124.
Zdjęcie: Auschwitz II (Birkenau).

Auschwitz II (Birkenau)

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Subhas Czandra Bose a Ochotniczy Legion Hinduski w strukturach Wehrmachtu, a później Waffen-SS

Ochotniczy Legion Hinduski w strukturach Wehrmachtu, a później Waffen-SS

"Tymczasem wśród rozgłośni propagandowych RMVP znalazło się „Radio Wolna Ameryka”, rzekomo prowadzone przez „niezależnych Amerykanów” w Europie. Na początku lipca 1942 r. [dr] [Joseph] Goebbels zlikwidował cztery z pozostałych dziesięciu „podziemnych” stacji; wśród tych, które kontynuowały emisję, znalazły się „Nowa Brytyjska Rozgłośnia Radiowa” (której „gwiazdą” był William Joyce), „Głos Wolnych Arabów” oraz nadająca w języku rosyjskim rozgłośnia prowadzona przez byłego komunistę Albrechta. Goebbels powołał również „Głos Wolnych Indii”, tubę hinduskiego nacjonalisty, Subhasa Czandry Bosego, byłego burmistrza Kalkuty, z którym prowadził rozmowy w lipcu. Postanowił, że symbolem brytyjskich rządów w Indiach powinien zostać kij bambusowy „tak jak pałka policyjna w epoce Systemu w [Republice Weimarskiej] w Niemczech”."

Źródło: David Irving, Wojna Goebbelsa. Triumf intelektu, tłum. Bartłomiej Zborski, Kraków 2015, s. 582-583.

Zdjęcie: Ochotniczy Legion Hinduski w strukturach Wehrmachtu, a później Waffen-SS.

PS (mój komentarz): Jako ciekawostkę warto odnotować, że wspomniany powyżej Subhas Czandra Bose (1897-1945) jest bohaterem narodowym Indii i przeciwnikiem ideologicznym słynnego Gandhiego. Był przywódcą ruchu wyzwoleńczego opowiadającego się podczas wojny za współpracą z Japonią, by z jej pomocą wyprzeć Anglików z ojczyzny. Mało kto wie, że Bose przebywał w Europie (powracając z rzadka do Indii) w latach 1933-1937 i wówczas jak pisze polska historyk Ewa Toczek hinduski przywódca „wiele czasu poświęcał badaniom nad organizacjami paramilitarnymi istniejącymi przed I wojną światową. Szczególnie zajmował się historią Sokoła [...] w Czechosłowacji i Polsce, a także działalnością Legionów [...] Piłsudskiego”. (Źródło: E. Toczek, Subhas Czandra Bose (1897-1945), „Mówią wieki”, nr 3, 1984). Subhas Czandra Bose patronował Legionowi Wolnych Indii działającemu głównie w Azji Południowo-Wschodniej pod auspicjami Japończyków, natomiast jeśli chodzi o Stary Kontynent to należy nadmienić, że utworzenie Ochotniczego Legionu Hinduskiego (nie mylić z Legionem Wolnych Indii) wiąże się z działalnością Subhasa Czandry Bosego, który na początku 1942 r. spotkał się z Adolfem Hitlerem w celu uzyskania od niego zgody na przeprowadzenie rekrutacji wśród hinduskich jeńców wojennych.