wtorek, 1 września 2026

Nazizm to zbrodnicza i totalitarna ideologia (+ MOJE ŚWIADECTWO)

Załamany niemiecki żołnierz Wehrmachtu obok zmarłego towarzysza podczas bitwy na Łuku Kurskim, 1943 r.

NAZIZM TO ZBRODNICZA I TOTALITARNA IDEOLOGIA (+ MOJE ŚWIADECTWO). 1 września 2026 roku. 

W zależności od zapatrywania się na kwestię odpowiedzialności za rozpoczęcie II Wojny Światowej wina leży i tak po stronie Niemiec i tylko od nas samych zależy jak będziemy to oceniać (czy to była cała wina Hitlera czy każdego pojedynczego obywatela Trzeciej Rzeszy). Jak wspominał Siegfried Wüpler, niemiecki oficer Wehrmachtu (Heer) walczący na froncie wschodnim piszący do swojej żony Ilse Wüpler: „Ty żona oficera niemieckiego powinnaś zrozumieć wszystko to co ja Ci teraz powiem, powinnaś znać prawdę... prawdę o tej rozpaczliwej walce i beznadziejnej sytuacji: brud, głód, chłód, fiasko, zwątpienie, rozpacz, śmierć. Ja nie zrzucam z siebie swojej osobistej winy za to wszystko, ona istnieje w proporcji 1:70 milionów. Proporcja jest mała, ale wina istnieje. Ja nie mam zamiaru uchylać się od odpowiedzialności i właśnie dlatego swoim życiem zapłacę za tę winę, nie jestem tchórzem, ale jest mi przykro, że największe męstwo mogę wykazać tylko w sprawie, która jest całkowicie bezsensowna i zbrodnicza”.

Źródło: Film dokumentalny pt. "Feldpost Osten 1942-44" (produkcja 1965). Niniejszy film dokumentalny przedstawia listy żołnierzy Wehrmachtu pisane z frontu wschodniego do rodzin i bliskich. W pierwszych tygodniach Operacji Barbarossa (ataku hitlerowskich Niemiec na Związek Radziecki 22.06.1941 roku) dostrzega się wśród żołnierzy Wehrmachtu buńczuczne, upojone łatwym zwycięstwem zachowania. Potem czuć w nich tchnienie zimy, zmęczenie bezkresnym stepem. Wreszcie świadomość, że cała odwaga, poświecenie, grzebanie kolegów służy bezsensowi wojny. Szokuje szczerość i brak lęku przed cenzurą wojenną. Z drugiej strony, co groziło autorom listów? - Zesłanie na front wschodni?! Karna kompania, czyli przeprowadzka do okopu obok? Treść listów znamy dzięki komórce Armii Krajowej, która na poczcie głównej w Warszawie otwierała koperty, kopiowała, zaklejała z powrotem. W filmie Bohdana Kosińskiego narracja nie nuży. Treść listów czytana jest pod obrazy oryginalnych niemieckich kronik filmowych tworzonych przez operatorów wojennych.

Zdjęcie: Załamany niemiecki żołnierz Wehrmachtu obok zmarłego towarzysza podczas bitwy na Łuku Kurskim, 1943 r.

PS (mój komentarz): Z racji tego, że opublikowałem niniejszy post chciałbym przyznać się do czegoś publicznie. W okresie licealnym oraz początkowym okresie studiów historycznych fascynowałem się narodowym socjalizmem (chodzi o jej ideologiczne podstawy, a szczególnie warstwę militarystyczną). Z góry uprzedzam, że nigdy nie należałem do żadnej organizacji neo-nazistowskiej czy skinheadowskiej. W tamtym czasie przygotowałem się do napisania pracy dyplomowej poświęconej zagadnieniu rewizjonizmu Holokaustu i pod wpływem mojego przyjaciela Jakuba, który pomógł mi odnaleźć odpowiednie źródła do pracy licencjackiej (również zdeklarowanego narodowego socjalisty) inspirowałem się literaturą negacjonistyczną. Wertując wiele stron różnych prac negacjonistów Holokaustu takich jak np. David Irving, Carlo Mattogno, Jürgen Graf, Germar Rudolf czy Thies Christophersen coś nie dawało mi jednak wewnętrznego spokoju. Szukałem odpowiedzi na elementarne i zasadnicze pytanie ważnego dla każdego pasjonata II Wojny Światowej: "Czy Adolf Hitler podjął rzeczywiście decyzję o eksterminacji europejskich Żydów we wrześniu 1941 roku wydając ustny rozkaz? Oraz jeśli to prawda co motywowało Hitlerem podejmując tego typu rozkaz". W okresie studiów czytając znakomitą pozycję brytyjskiego historyka i badacza Davida Irvinga pt. "Wojna Hitlera" dowiadywałem różnych szczegółów związanych z nazistowskimi Niemcami. Obiektywnie są to naprawdę arcyciekawe fakty, o których warto wiedzieć dla zrozumienia specyfiki ówczesnej sytuacji geopolitycznej. W pewnym momencie swojej krętej i złożonej drogi (był to 2018 rok) trafiłem na film dokumentalny pt. "Shoah", w którym jeden z odcinków poświęconych był postaci Henryka Gawkowskiego czyli polskiemu obywatelowi mieszkającemu we wsi Małkinia znajdującej się ok. 10 km od Treblinki. W czasie wojny Gawkowski jako młodzieniec pracował na kolei jako maszynista i prowadził transporty wagonów z różnych miast do Treblinki, ale prowadził również niektóre transporty więźniów żydowskich z dworca kolejowego w Treblince do obozu nr 2 tamże. W kwietniu 1985 r. miała miejsce premiera filmu dokumentalnego „Shoah” autorstwa francuskiego dziennikarza Claude'a Lanzmanna, który przez ponad 10 lat zbierał dokumentację audiowizualną przeprowadzając wywiady ze świadkami eksterminacji ludności żydowskiej podczas II Wojny Światowej. Jednym z takich naocznych świadków był właśnie Gawkowski, który został uwidoczniony w nakręconym przez Lanzmanna materiale wideo kiedy to wychyla z się kabiny lokomotywy i w pewnym momencie pokazuje „przelatując” palcem wskazującym po gardle w jaki sposób ostrzegał znajdujących się w wagonach Żydów przed nadchodzącą śmiercią w komorach gazowych. (Źródło: Arkadiusz Tutak, Rewizjonizm Holokaustu jako zagadnienie badawcze, Katowice 2016). Postać Henryka Gawkowskiego to bardzo odważna postać o ciekawym życiorysie. Niejeden na jego miejscu popadłby w nałóg alkoholizmu, a w skrajnym przypadku popełniłby samobójstwo z ciężaru doświadczeń wojennych. Gawkowski to dziś dla mnie prawdziwy bohater! Historia Henryka Gawkowskiego, który w materiale audiowizualnym Lanzmanna opowiadał o losie ludności żydowskiej deportowanej do niemieckiego i nazistowskiego obozu zagłady Vernichtungslager Treblinka tak wryła mi się w pamięć i spowodowała tak ogromny i miażdżący szok w mojej psychice, że doznałem wówczas swoistego duchowego katharsis, które spowodowało późniejszą i skonsolidowaną zmianę optyki na kwestię narodowych socjalistów i ich działalności podczas II Wojny Światowej. Uznałem wówczas kategorycznie, że ogromnym nieszczęściem dla Europy i Świata stała się polityka nazistowskich Niemiec skierowana przeciwko ludności żydowskiej uznanej za odwiecznych wrogów. Ten stan trwa do dnia dzisiejszego i mogę przyznać z całą odpowiedzialnością i stanowczością, że jestem teraz 100% antynazistą, natomiast sentyment do tematu Trzeciej Rzeszy pozostał u mnie niezmienny. Potwierdzeniem na to, że nie inspirowałem się już ideologią narodowosocjalistyczną 4 (cztery) lata temu był okres lipca 2022 roku kiedy spotkałem się w moim rodzinnym mieście (Sanok) z moim przyjacielem Jakubem. Po jednej z rozmów z Jakubem wracając wieczorem do domu spojrzałem w pewnym momencie w niebo i powiedziałem sobie w myślach, że nie jest już związany z narodowym socjalizmem. Uważam, że jest to mój duży życiowy sukces, że wyrwałem się z sideł złej i toksycznej ideologii raz na zawsze. Dla tych, którzy dotrwali do tego momentu mojego świadectwa: Jeśli gardzisz bądź nie rozumiesz mojego oświadczenia nie rozumiesz mnie jako człowieka i nie warto, żebyś miał ze mną jakikolwiek kontakt. Niniejsze świadectwo jest przestrogą dla tych wszystkich, którzy z jakiegoś powodu mówiąc kolokwialnie zboczyli z kursu, ale mogą odnaleźć jeszcze własną i prostą drogę prowadzącą do moralnego zwycięstwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz