Moja opinia o schronach i miejscach ukrycia przed atakiem powietrznym w Sanoku
Sanok, Lipiec 2026 r.
Chciałbym podzielić się publicznie moją opinią na temat informacji dla potencjalnego obywatela miasta w Polsce w kontekście ewentualnego ataku powietrznego. Gwoli wyjaśnienia, dziś (tj. 12.08.2026 r.) przebywałem w moim rodzinnym mieście (tj. Sanok, woj. podkarpackie) i udałem się najpierw do tamtejszej spółdzielni mieszkaniowej (nie potrafili mi pomóc), a następnie do Urzędu Miasta (zostałem poinformowany) w sprawie poinstruowania mnie gdzie w najbliższej okolicy (tj. Sanok-Śródmieście) znajduje się najbliższy schron bądź miejsce ukrycia przed atakiem powietrznym. Początkowo chciałem porozmawiać z inspektorem Centrum Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Miasta w Sanoku, ale z racji jego nieobecności nie miałem takiej możliwości, a kolejno zostałem wskazany do rozmowy z pewnym pracownikiem posiadającym wiedzę na temat schronów i miejsc ukrycia w Sanoku (nie będę podawał danych personalnych dla celów bezpieczeństwa). Moja rozmowa z tym Panem rozpoczęła się od mojego pytania: "Gdzie w najbliższej okolicy (tj. Sanok-Śródmieście) znajduje się najbliższy schron bądź miejsce ukrycia przed atakiem powietrznym?". Odpowiedź tego Pana była następująca: "1 schron na ulicy Wałowej, 2 schrony na ulicy Kościuszki i 1 schron na ulicy Mickiewicza 28. A dlaczego Pan pyta?" Odpowiedziałem, że choć zabrzmi to szokująco i szaleńczo w ramach przygotowań do wojny z Rosją chciałbym posiadać wiedzę o tak newralgicznej kwestii. Po tych słowach zobaczyłem irytujący i lekceważący lekki uśmieszek na ustach tego Pana oraz to, że nie traktuje mnie poważnie do samego końca niniejszej rozmowy. Zadałem mu bezpośrednie i konfrontacyjne pytanie: "Nie wierzy Pan w wojnę, prawda? – widzę to po pańskiej reakcji". Po tych słowach pojawił się kolejny lekki uśmieszek i niedowierzenie. Ten Pan powiedział, że nie jest to kwestia wiary, ale wiedzy. Odpowiedziałem: "W takim razie porozmawiajmy o wiedzy na ten temat (...) Interesuje się wojną o Ukrainie od ponad 4 lat i prowadzę bloga o Ukrainie i według mnie sytuacja militarna na Ukrainie jest naprawdę nieciekawa, dodatkowo Rosja dąży do eskalacji z państwami [NIEDOKOŃCZYŁEM]." Moja wypowiedź została przerwana w tym miejscu i otrzymałem pytanie na podstawie czego ja to opieram. Moja odpowiedź była następująca: "Na podstawie źródeł danych wywiadowczych wielu państw takich jak Estonia, Łotwa, Litwa, Finlandia, Szwecja i Niemcy, które wskazują, że Rosja przygotowuje się do pełnoskalowej wojny z NATO. Dodatkowo opinii wielu ekspertów i analityków ds. wojskowości". Po tych słowach usłyszałem od tego Pana: "To polemizowałbym z Panem, ponieważ dla każdego to co innego czym jest wojna". W tym miejscu odpowiedziałem błyskawicznie i stanowczo: "W takim razie nie określałbym tego jako wojna hybrydowa, tylko faza zerowa konfliktu o czym mówił Andrew Michta, wybitny analityk. Rosja w ramach tego przygotowuje grunt pod konflikt zbrojny". Po tych słowach zobaczyłem lekkie rozprężenie (ten Pan wygiął się widocznie na krześle) i zobaczyłem kolejny uśmieszek. Zaraz po tym wywiązała się krótka wymiana zdań na temat schronu przy ulicy Mickiewicza 28. Dodałem ze swojej strony: "Ludność miasta powinna posiadać wgląd do informacji gdzie znajduje się najbliższy schron bądź miejsce ukrycia przed atakiem powietrznym w ramach ogólno dostępnej wiedzy o obronie cywilnej kraju". Kolejno ten Pan o mojej wyraźnej sugestii poinstruował mnie o czymś najważniejszym z perspektywy niniejszej rozmowy. Powiedział mi, że gdyby "coś" walnęło w moje rodzinne miasto (chodziło mu potencjalny atak rakietowo-dronowy) to powinienem udać się do parkingu wielopoziomowego w centrum miasta niedaleko tzw. Ogródku Jordanowskiego w Sanoku. W tym miejscu podziękowałem mu serdecznie za wskazanie odpowiedniej lokalizacji i podziękowałem za rozmowę. Podsumowując, niniejsza rozmowa była ważna dla mojej osoby, ale jestem bardzo rozczarowany poziomem mojego rozmówcy, który w lekceważący sposób potraktował moją osobą. Na koniec tylko dodam, że zaznaczyłem temu Panu, że biorę sobie do serca niniejszą rozmowę i wszystko biorę na poważnie, ponieważ sytuacja militarna na Ukrainie jest nieciekawa. Mam nadzieję, że znajdę przychylne mi osoby, którym moje świadectwo otworzy oczy w kontekście nieodpowiedniego i niewłaściwego przygotowania Polski przed potencjalną wojną Rosji z NATO. Według mojej oceny niestety polskie instytucje publiczne nie są wystarczająco przygotowane do takiego konfliktu zbrojnego jaki ma miejsce obecnie na Ukrainie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski miał rację mówiąc, że Polska jest niczym dziecko we mgle pod względem obrony przeciwrakietowej i dronowej. Pokazał to dobitnie ostatni przypadek rosyjskiej rakiety Kh-101, która spadła na Lubelszczyźnie...
Autor tekstu: Arkadiusz Tutak.
Zdjęcie: Sanok, Lipiec 2026 r.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz